Godzina Miłosierdzia

"O trzeciej godzinie - powiedział Jezus do św. s. Faustyny w październiku 1937 r. w Krakowie - błagaj Mojego miłosierdzia szczególnie dla grzeszników i choć przez krótki moment zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego" (Dz 1320). Kilka miesięcy później Pan Jezus powtórzył to żądanie określając cel jej ustanowienia, obietnice związane z praktykowaniem modlitwy w tej godzinie oraz sposoby jej obchodzenia.  Nie chodzi tutaj o godzinę zegarową (60 minut modlitwy), ale o modlitwę w momencie, gdy zegar bije trzecią godzinę (Dz 1572), czyli w chwili konania Jezusa na Krzyżu na Golgocie. Tę formę kultu Miłosierdzia Bożego można praktykować nie tylko w Wielki Piątek, czy w każdy piątek, ale codziennie.
Z modlitwą w Godzinie Miłosierdzia związał Jezus obietnice wszelkich łask. "W tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która Mnie prosi przez mękę Moją" (Dz. 1320). "W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych" (Dz. 1572). Chrystus postawił trzy warunki konieczne dla spełnienia obietnic: modlitwa ma mieć miejsce o godzinie 3.00 po południu, ma być skierowana do Jezusa i winno się w niej odwoływać do wartości i zasług Jego męki.
Jednocześnie sam Jezus udzielił wskazówek dotyczących sposobów modlitwy w Godzinie Miłosierdzia: "Staraj się w tej godzinie odprawiać drogę krzyżową, o ile ci na to obowiązki pozwolą; a jeżeli nie możesz odprawić drogi krzyżowej, to przynajmniej wstąp na chwilę do kaplicy i uczcij Moje Serce, które jest pełne miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie; a jeżeli nie możesz wstąpić do kaplicy, pogrąż się w modlitwie tam, gdzie jesteś, chociaż przez króciutką chwilę" (Dz. 1572).
Ponadto trzeba jeszcze zaznaczyć, że przedmiot modlitwy musi być zgodny z wolą Bożą, a sama modlitwa powinna być ufna, wytrwała i połączona z uczynkami miłosierdzia, co jest warunkiem prawdziwego nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego.

Szczególnie dziś, w Niedzielę Miłosierdzia,  zapraszam na godz. 15.00 do naszej Bazyliki na wspólną Koronkę…

Drodzy Parafianie, Goście!

Święta Zmartwychwstania Pańskiego przychodzi nam obchodzić w szczególnie trudnych chwilach i warunkach. Dokoła nas szaleje pandemia koronawirusa. Wiele osób się już nim zaraziło, każdego dnia słyszymy też o ofiarach śmiertelnych. Z wielkim szacunkiem i podziwem patrzymy na całą Służbę Zdrowia, która walcząc z koronawirusem ofiarnie leczy, pielęgnuje i naraża swoje życie, aby ratować życie innych.

Wielu z nas tegoroczne Święta Wielkanocne spędzi w domu, w gronie najbliższej rodziny lub samotnie. Wiele osób i rodzin będzie musiało pogodzić się z izolacją na skutek objęcia ich kwarantanną. Są też i takie rodziny, które podczas świąt w smutku i żałobie opłakiwać będą swoich zmarłych z powodu epidemii. Z bólem serca łączymy się z nimi i otaczamy ich naszą modlitwą.

Stając wobec takiej sytuacji, niezwykle trudno nam mówić o tajemnicy zmartwychwstania i śpiewać radosne „Alleluja”. A jednak przypomnijmy sobie słowa Jezusa: Odwagi, Jam zwyciężył Świat.

Dlatego Wszystkim Wam, Kochani Moi, życzę błogosławionych i pełnych pokoju Świąt Wielkanocnych. Niech Zmartwychwstały Chrystus wleje w nasze serca łaskę wiary w zwycięstwo dobra nad złem, niech umocni w nas nadzieję, że z Nim pokonamy epidemię i wyzwolimy się od lęku, niech zjednoczy nas w miłości, która niesie pomoc i wsparcie wszystkim potrzebującym.  Pusty Grób niech stanie się znakiem Bożego Miłosierdzia, którego dziś tak bardzo potrzebujemy.

„Szczęść Boże”.

Jak świętować Triduum Paschalne?

Czy umiemy jeszcze świętować? Czy święta niosą ze sobą to, na co się długo i niecierpliwie czeka? Czy dają radość?

Najgorszy model świętowania to spanie za długo, jedzenie za dużo, picie za dużo i domownicy, którzy zamiast popatrzeć na siebie patrzą w ekran telewizora. Zbliża się Wielkanoc. Nie przegapmy tego Święta. Niech to Święto będzie coś znaczyć w naszym życiu. Wielkanoc to największe Święto w roku. Najpierw przeżyjemy Triduum Paschalne.  O Triduum Paschalnym mówimy, że są to święta i pamiątka męki, śmierci i zmartwychwstania. Pierwszy dzień to męka, drugi dzień to śmierć, trzeci dzień to zmartwychwstanie. W tym pierwszym dniu mamy w kościele niezwykle ważne nabożeństwo. W Wielki Czwartek o 18.00 będzie Msza Wieczerzy Pańskiej. Chcemy, by to co się działo w Wieczerniku uobecniło się w naszym kościele. Po Mszy Świętej Najświętszy Sakrament przenosimy do ciemnicy i jesteśmy z Jezusem, adorując Go, w czasie jego uwięzienia. W Wielki Piątek, o godz. 18.00, Liturgia Męki Pańskiej, której centrum jest krzyż i nasza tego krzyża adoracja. Jednak wcześniej o godz. 10.00 jeszcze nabożeństwo drogi krzyżowej, a o 15.00 Koronka do Bożego Miłosierdzia. Najlepszym świętowaniem Wielkiej Soboty jest… cisza. Pan Jezus jest w Grobie. Tego dnia przynosimy święconkę do kościoła, ale to nie jest najważniejsza sprawa. Pamiętajmy – przychodzimy, by modlić się przy Grobie. Trwać na adoracji, w ciszy opłakiwać śmierć Jezusa. Przy okazji – poświęcimy pokarmy. Kto myślowo odwraca sytuacje i przychodzi tylko z koszyczkiem i skoro już jest to się tam przeżegna przy okazji przed grobem albo tylko popatrzy jak jest ustrojony – to nie ma jeszcze pojęcia na czym polegają święta. Zaplanujmy na piątkowy wieczór i sobotę (czyli na drugi dzień Triduum) swoją adorację. Trzeci dzień Triduum zaczyna się w sobotni wieczór. Zaczyna się zmierzchem. Najważniejsze  nabożeństwo Triduum paschalnego i całego roku liturgicznego. Jest to nabożeństwo Wigilii Paschalnej. Wielkanoc – Wielka NOC. Wielka Noc musi się dziać w nocy. Jeśli zapalimy na początku ogień i poświęcimy go, to ten ogień musi zajaśnieć na tle zmierzchu, czy nocy.. . Jeśli wniesiemy zapalony paschał do kościoła to musi być to ciemny kościół. Mamy świętować noc, w której Chrystus Zmartwychwstał. To ma być najważniejsza noc w roku. Zapraszam na tę liturgię w sobotę wieczór, o godzinie 19.00, ale pamiętajmy, że będzie to już trzeci dzień Triduum, będzie to już niedziela. To będzie długa liturgia i piękna liturgia. Chciałbym by każdy z nas przyniósł do kościoła świecę – koniecznie. 

Gorący apel. Dobre przeżycie Triduum Paschalnego zakłada wcześniejsze zrobienie porządków. Porządki robimy wcześniej. Do czwartku wszystko powinno być wytrzepane, umyte, wyprane. W czwartek zaczyna się święto.

Dobre przeżycie Triduum Paschalnego to nasza obecność w kościele – w czwartek, w piątek, w sobotę na adoracji. Pascha to znaczy przejście. Właściwe nastawienie to pragnienie przejścia – ze śmierci do życia, z ciemności do światła, z grzechu do łaski. A wszystko to z Chrystusem, który cierpi, umiera i zmartwychwstaje.

Jeśli poważnie traktujemy naszą wiarę, to Wielkanoc musi być czymś więcej nić koszykiem ze święconką.

Dlaczego rekolekcje wielkopostne?

Wielki Post nie bez powodu określa się mianem czasu nawrócenia. Ogromną pomocą w poszukiwaniu drogi do Boga jest nastrój towarzyszący okresowi Wielkiego Postu. To 40 dni pokuty i wyrzeczeń. To czas większej modlitwy, której potrzebę uświadamiają nam Drogi Krzyżowe, Gorzkie żale. To także czas, który ma nam uzmysłowić, że w naszym życiu musimy dokonywać wyborów; wybierać to, co ważniejsze, szlachetniejsze, wspanialsze. Stąd też w Wielkim Poście rezygnujemy z pewnych przyjemności, radości, zabawy. Wszystko to czynimy po to, by w naszym życiu dokonywało się dobro, by było go o wiele więcej niż zła. Bardzo ważna jest charakterystyczna dla tego okresu atmosfera wyciszenia. Musimy zwolnić tempo życia, ponieważ w tym zabieganiu, natłoku spraw codziennych, często nie dopuszczamy do siebie głębszej refleksji, nie zastanawiamy się, po co żyjemy, jaki jest sens tego wszystkiego, co robimy, co jest w życiu najważniejsze. Rekolekcje wielkopostne pozwalają nam choć na chwilę zatrzymać się i pogłębić swoją wiarę. A ta rodzi się ze słuchania Słowa Bożego. Pogłębiając wiarę poprzez uczestnictwo w lekcjach duchowych, stajemy się coraz bardziej ufni wobec Boga.  Kiedy całkowicie zawierzymy Panu Bogu, wówczas odkryjemy jak bardzo nas kocha. Odkryjemy, że Bóg nie tylko nas stworzył i troszczy się o nas, ale też dał nam swojego Syna, który swoje życie oddał za nas na krzyżu. Rekolekcje są po to, żebyśmy zrozumieli, że nie jesteśmy sami, że dobro jest silniejsze od zła i że potrafimy czynić dobro. Chodzi o to, byśmy z Chrystusem potrafili wejść w „cywilizację miłości, życia”, a nie przebywać w „cywilizacji zła, ciemności, śmierci”.  Znaczenie rekolekcji zależy przede wszystkim od naszego otwarcia się na łaskę Bożą. Do nawrócenia nie zawsze są potrzebne kilkudniowe lekcje duchowe. Czasem wystarczy jedno spotkanie ze Słowem Bożym, jedno spotkanie we wspólnocie, które wywrze na nas niezatarty ślad. Jednak trzeba dać szansę sobie i przez znaleziony czas, modlitwę, głębokie zamyślenie otworzyć Bogu swe serce. Każdy ma swoje „wyjątkowe” rekolekcje. Ci, którzy jeszcze ich takich nie doświadczyli, winni skorzystać z szansy, którą daje tegoroczny Wielki Post i postarać się odpowiednio je przeżyć.

W naszej wspólnocie Rekolekcje Wielkopostne przeżyjemy w najbliższy czwartek, piątek i sobotę. Poprowadzi je ks. Daniel Kowalski. Zaplanujmy tak najbliższe dni, aby znaleźć czas na mszę św., dobrze zrobić rachunek sumienia i wyspowiadać się.

Święty Józef – milczący święty (19 marca)

Bywają na świecie wielkie osobistości, o których głośno przez jakiś czas, potem są zapominane, nieraz potępiane nawet… Na progu nadchodzącej wiosny Kościół stawia przed nami osobę św. Józefa, opiekuna Chrystusa Pana. Patrząc na postać tego Świętego, mimo woli mówimy: jaka cicha, ale prawdziwa jest jego wielkość. To właśnie św. Józefowi Bóg powierzył Jezusa i Maryję. "Mąż Sprawiedliwy" - tak nazywa go Ewangelia, bo odznaczał się wiernością i prawdziwie ojcowskim sercem wobec Syna Bożego. Wielkość św. Józefa płynie nie tylko z wierności, z jaką spełniał swe życiowe powołanie, lecz także z bliskości świętych źródeł, z którymi przyszło mu żyć wiele lat, z których czerpał siły i moc do przezwyciężania życiowych trudności. Nie było w jego sercu buntu, niezadowolenia, szemrania, narzekania, jakie często wypełnia duszę współczesnego człowieka. Rozumiał sens pracy, umiał ją spełniać dla należytego celu i przysporzenia zasobów materialnych swej Rodzinie. Rozumiał wartość pracy, choć praca człowieka na ziemi nie zawsze jest źródłem radości. Przez upadek człowieka jego praca połączona została z trudem, wysiłkiem, niekiedy z przykrością. Bóg, wybierając św. Józefa na opiekuna swego Syna, pokazał ludziom, jak wysoko ceni pracę rąk ludzkich. Praca wykonywana z całym oddaniem i zaangażowaniem jest błogosławieństwem, jest wyrazem miłości równej modlitwie i zachowaniu Bożych przykazań. Kościół znalazł w św. Józefie pociągający wzór człowieka pracującego z Bogiem i dla Boga, i dlatego wysunął go jako patrona naszej codziennej pracy. Św. Józef był człowiekiem milczenia. Ewangeliści nie zanotowali ani jednego jego słowa, bo ludzie milczący, jeśli są " ludźmi Bożymi", obcują zwykle w myślach i w cichej wewnętrznej rozmowie z Bogiem. Milczał, bo umiał uszanować Boże tajemnice, znał szczegóły poczęcia Syna Bożego, milczał, czekał, aż nadejdzie ten dzień, kiedy ziemia powita swego Odkupiciela. Milczał, gdy Jezus przyszedł na świat, gdy wzrastał pod jego opieką. Milczał - co nie znaczy, że nic nie mówił; jego milczenie obejmowało sprawy wyższej wagi, sprawy związane z Odkupieniem. Oddał się na służbę powierzonych sobie osób, wiedział, że jako głowa rodziny całkowicie oddaje się tym Istotom, które odegrać mają w historii ludzkości zasadniczą rolę. Największe prawdy życia rozgrywają się w milczeniu, milczenie skupia siły, ucisza bóle, wzmacnia wolę, wyostrza myśl, wyrabia charakter.

Milcząc nieraz w trudach i przeciwnościach życia, bierzmy wzór z Opiekuna Świętej Rodziny. Niech główny Patron Kościoła stanie się dla nas wzorem życia rodzinnego ubogaconego Bożym wybraniem, wzorem uległości wobec Bożych planów.