Witamy na stronie Bazyliki Najświętszego Serca Jezusowego w Augustowie

Czym są uczynki miłosierdzia?

 „Uczynkami miłosierdzia są dzieła miłości, poprzez które pomagamy bliźnim w potrzebach ciała i duszy. Pouczać, radzić, pocieszać, umacniać, jak również przebaczać i krzywdy cierpliwie znosić - to uczynki miłosierdzia co do duszy. Uczynki miłosierdzia co do ciała polegają zwłaszcza na tym, by głodnych nakarmić, bezdomnym dać dach nad głową, nagich przyodziać, chorych i więźniów nawiedzać, umarłych grzebać. Spośród tych czynów jałmużna dana ubogim jest jednym z podstawowych świadectw miłości braterskiej; jest ona także praktykowaniem sprawiedliwości, która podoba się Bogu” (Katechizm Kościoła Katolickiego 2447).  Większość uczynków miłosierdzia względem ciała wymienił Chrystus Pan opisując Sąd Ostateczny.  Listę uczynków miłosierdzia względem duszy Kościół zaczerpnął z innych tekstów zawartych w Biblii jak również z czynów i nauczania samego Chrystusa: przebaczenia, upomnienia braterskiego, rady, znoszenia cierpienia.

Owocem uczynków miłosierdzia są łaski dla tego, kto je praktykuje. W Ewangelii wg św. Łukasza Jezus mówi: „dawajcie, a będzie wam dane.” Zatem praktykując dzieła miłosierdzia realizujemy wolę Bożą, dajemy innym coś od siebie, a Pan obiecuje nam, że również da nam to, czego będziemy potrzebowali.

Z drugiej strony dobre uczynki są jednym ze sposobów zadośćuczynienia, jakie pozostaje w naszej duszy z powodu naszych już odpuszczonych grzechów. Uczynki miłosierdzia są, co oczywiste, również dobrymi uczynkami. Jedno z Ośmiu Błogosławieństw brzmi: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.” (Mt 5,7).

Ponadto uczynki miłosierdzia pomagają nam w drodze do Nieba, ponieważ upodabniają nas do Jezusa, który jest naszym wzorem, który nauczył nas, jaka powinna być nasza postawa wobec innych. Ewangelia Mateuszowa przytacza następujące słowa Chrystusa: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.” Stosując się do tego nauczania Pana wymieniamy dobra doczesne na wieczne, które to mają rzeczywistą wartość.

25 marca – Dzień Świętości Życia

Z tej okazji chcę przypomnieć - Proroctwo Matki Teresy z Kalkuty

 

Czuję, że Bóg chce, abym zwróciła się do Was w imieniu nienarodzonych dzieci.

Życie jest najpiękniejszym darem Boga. On stworzył nas do wielkich rzeczy – aby kochać i być kochanym. Bóg daje nam czas na ziemi, abyśmy poznali Jego Miłość, abyśmy doświadczyli Jego Miłości do głębi naszego istnienia.

Abyśmy Go kochali, byśmy kochali naszych braci i siostry. Życie jest darem Boga. Darem, którym tylko Bóg może obdarzać. I Bóg w swojej pokorze dał mężczyźnie i kobiecie zdolność współpracy z Nim w przekazywaniu życia. Jakikolwiek był Jego zamiar, nie wolno nam niszczyć ani ingerować w ten piękny Boży dar.

Dlaczego dzisiaj ludzie boją się małego dziecka? Ponieważ chcą mieć łatwiejsze, bardziej komfortowe, wygodniejsze życie? Więcej wolności? Bać się należy jedynie łamania Bożych praw, ponieważ Bóg w Swojej nieskończonej i czułej miłości pragnie tylko naszego dobra, naszego szczęścia, naszej miłości.

Moi kochani Polacy! Uczcie swoich młodych kochać Boga. Uczcie ich modlić się. Jeżeli pokochają Boga, zrobią wszystko czego On pragnie. Będą kochać i szanować piękny dar życia. Będą kochać i szanować wspaniały dar możliwości przekazywania nowego życia.

Módlcie się razem jako rodzina. Rodzina, która razem się modli, pozostaje zjednoczona. A jeśli będziecie trzymać się razem, będziecie kochać się wzajemnie taką miłością, jaką Bóg kocha każdego z nas. Z całych sił starajmy się utrzymać jedność polskich rodzin. Wnośmy prawdziwy pokój w naszą rodzinę, otoczenie, miasto, kraj, w świat. Zaczynajmy od pełnego miłości pokochania małego dziecka już w łonie matki. Jak już wielokrotnie mówiłam w wielu miejscach, tym co najbardziej niszczy pokój we współczesnym świecie, jest aborcja – ponieważ jeżeli matka może zabić swoje własne dziecko, co może powstrzymać ciebie i mnie od zabijania się nawzajem?

Najbezpieczniejszym miejscem na świecie powinno być łono matki, gdzie dziecko jest najsłabsze i najbardziej bezradne. W pełni zaufania całkowicie zdane na matkę. I pamiętajcie, że Jezus powiedział: “Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. (Mt 25, 40)

 

Spowiedź wielkanocna

Jeżeli nie doświadczymy głębi zła naszego grzechu, spowiedź pozostanie zewnętrzną praktyką, która niczego nie wniesie w nasze życie duchowe.

Co jest ważne w przygotowaniu do spowiedzi? Po pierwsze - całkowita szczerość, prosta, dziecięca otwartość. W sakramencie pojednania stajemy przed Bogiem bezbronni, bez masek, jak małe dziecko, które samo oskarża się przed matką czy ojcem. Nie możemy przed Ojcem niebieskim niczego ukrywać. Ważne jest otwarcie przed Nim wszystkich zakamarków naszego serca. Znakiem tej szczerości wobec Boga jest właśnie pełna szczerość przed spowiednikiem. Otwartość ta dotyczy jednak przede wszystkim istotnych motywów oraz okoliczności grzechu, a nie mało ważnych szczegółów. Spowiedź winna być szczera, ale jednocześnie dyskretna. To nie prawda, że istotą szczerości w czasie spowiedzi jest przytaczanie zawstydzających szczegółów. Jan Paweł II pisał, że spowiednik nie powinien interesować się tym, co nie jest konieczne do poprawnej oceny grzechu penitenta.

         Po drugie - w przygotowaniu do spowiedzi musimy dotknąć zła - nieprawości naszego serca. Winno nas ono zawstydzać. Właśnie dlatego autentyczna spowiedź jest i pozostanie doświadczeniem trudnym, bolesnym. Musimy sobie uświadomić, że istotą grzechu jest samowolne przywłaszczanie sobie tego, co należy do Boga i czego On sam pragnie nam udzielać w swojej nieskończonej hojności. 

Wykluczenie i samotność to zasadnicze źródła cierpienia. Aby wyznać i wyrzec się grzechu, trzeba dotknąć cierpienia, które jest jego owocem.

         Nie powinniśmy dążyć do tego, by spowiedź była przeżyciem łatwym, lekkim. Kiedy boimy się spojrzeć na własne zło, winniśmy prosić pokornie Jezusa, by On sam odsłonił przed nami nieprawość naszego grzechu. Jeżeli nie doświadczymy głębi zła naszego grzechu, spowiedź pozostanie zewnętrzną praktyką, która niczego nie wniesie w nasze życie duchowe.

         Zawstydzenie i ból z powodu grzechów mają obudzić w nas odczucie bezradności, z którego zrodzi się najważniejsze doświadczenie: pragnienie powierzenia naszej grzesznej przeszłości w ręce dobrego i miłosiernego Ojca. Skoro sam nic nie mogę poradzić z moim grzechem, zostaje mi tylko jedno: oddać go w ręce Pana, który ze mną i moim grzechem może zrobić wszystko. Spowiedź wymaga więc pełnej akceptacji zła grzechu, ale w kontekście miłosierdzia Bożego. Bóg może odpuścić nam tylko te grzechy, które Mu oddamy. Zadręczanie się własnymi grzechami jest wyrazem nieakceptacji siebie oraz zwątpienia w miłosierdzie Boga. "Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, mamy ufność wobec Boga, i o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego" (1 J 3, 21-22).

MODLITWA, POST, JAŁMUŻNA…

W czasie Wielkiego Postu Kościół mówi nam o potrójnej drodze, jakimi są MODLITWA, JAŁMUŻNA I POST. Można powiedzieć, że modlitwa jest naszym odniesieniem się do Boga, jałmużna do człowieka, a post do siebie. Te praktyki dają nam moc w zwyciężaniu pokus szatańskich. Przyjrzyjmy się więc tej potrójnej drodze.    

MODLITWA to pierwsze i główne zadanie na czas Wielkiego Postu. Ewangelia środy popielcowej podpowiada, by modlić się dyskretnie, wewnętrznie, a więc bardzo osobiście. Oprócz modlitwy wspólnotowej szukajmy więc kontaktu z Bogiem w indywidualnej z Nim rozmowie, a także w sakramencie spowiedzi. Częściej przyjmujmy Chrystusa w Komunii św. Może wysilmy się na udział w Mszy św. w tygodniu poza niedzielą. Otwórzmy Pismo św. albo inną dobrą katolicką lekturę. Pomóc mają nam w modlitwie nabożeństwa, takie jak Droga Krzyżowa czy Gorzkie Żale, podczas których rozważamy Mękę Jezusa. Możemy też na nich dostąpić odpustu zupełnego. Podczas Gorzkich Żali wsłuchujemy się w kazania pasyjne. Zachęcam też, by nasza osobista modlitwa łączyła się w tym czasie z rozważaniem Męki Jezusa.  W czasie Wielkiego Postu przeżywamy również kilkudniowe rekolekcje.  „Nie bójcie się tracić czasu dla Boga!” – wołał św. Jan Paweł II. Nie ma prawdziwego nawrócenia i pokuty bez sakramentalnej spowiedzi.  Może niektórzy powinni pomyśleć nad odprawieniem spowiedzi generalnej? Zadbajmy też o naszych chorych, którzy nie wychodzą już z domu, by mogli przyjąć Komunię św. wielkanocną.

JAŁMUŻNA to drugi element potrójnej drogi. Bóg w czasie Wielkiego Postu wzywa nas do jałmużny, a więc do bezinteresownego daru. Ma ona być dyskretna, delikatna, pełna troski o dobro i życie bliźniego. Ma być czynem sprawiedliwości. O jałmużnie poucza nas Bóg m.in.. przez starotestamentalną Księgę Tobiasza słowami: „Jałmużna jest wspaniałym darem dla tych, którzy ją dają przed obliczem Najwyższego” , a w innym miejscu mówi ta Księga: „Jałmużna uwalnia od śmierci i oczyszcza z każdego grzechu. Ci, którzy dają jałmużnę nasyceni będą życiem”. Jest to więc forma pokuty. Prawdziwy wymiar jałmużny jest widoczny, kiedy np. odłożone pieniądze (w wyniku postu) przekażemy dla ubogich.

POST to trzeci element potrójnej drogi.  W szeroko pojętym poście nie chodzi tylko o umartwienie zmysłu smaku. Chodzi o wyrzeczenie się czegoś dla Boga, by bardziej się Mu podobać, by hartować ducha, wzmacniać wolę. Chodzi o świadomą rezygnację z przyjemności. W prefacji na Wielki Post czytamy: „Wszechmogący, wieczny Boże, Ty przez post ciała uśmierzasz wady, podnosisz ducha, udzielasz cnoty i nagrody, przez Chrystusa Pana naszego”. Każdy piątek jest w sumie taką sposobnością, kiedy wg przykazania kościelnego wstrzymujemy się od pokarmów mięsnych, a także środa popielcowa i Wielki Piątek – dni postu ścisłego. Ponadto jakże wielu z nas przydałby się post od alkoholu, gazet, radia, telewizji, komputera, Internetu, telefonu komórkowego… Jak taki post ułatwiłby walkę z grzechem! Ponadto trzeba podkreślić, że post jest pomocny w walce o zdrowie organizmu.

Święci mówili, że czas Wielkiego Postu jest to najbardziej płodny duchowo okres roku liturgicznego. Wymaga więc od nas ogromnego duchowego zaangażowania. Od tego okresu zależy to, jak przeżyjemy czas największych świąt naszej wiary – Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pana Jezusa.

 

Światowy Dzień Chorych

Każdego roku 11 lutego w Kościele powszechnym obchodzony jest Światowy Dzień Chorego, ustanowiony przez papieża św. Jana Pawła II 13 maja 1992 r., w 75. rocznicę objawień fatimskich. W tym szczególnym dniu Kościół nie tylko na świecie, ale i w Polsce, w poszczególnych diecezjach, parafiach, organizuje spotkania z chorymi, którzy często gromadzą się na wspólnej Eucharystii połączonej z sakramentem namaszczenia chorych.

Wszyscy wierni jesteśmy zobowiązani do troski o ludzi chorych, niesienia im pomocy, wsparcia, w ich trudnych momentach życia. Pamiętajmy, że chorzy są skarbem Kościoła pielgrzymującego tu na ziemi. W tym dniu patrząc na krzyż Jezusa, poprzez drobne wyrzeczenia i pomoc ludziom cierpiącym utożsamiamy się razem z nimi, niosąc im pomoc i wsparcie, bierzemy udział w wielkiej tajemnicy ich krzyża, który oni dźwigają razem z Chrystusem.

Świadkiem cierpienia dla nas był nasz papież św. Jan Paweł II, który w liście o chrześcijańskim sensie cierpienia „Salvifici doloris” wskazywał, że cierpienie jest po to, aby pobudzało miłość, rodziło uczynki miłosierne wobec bliźniego i budowało cywilizację miłości. Czasami warto jest pomyśleć, komu lub za co jesteśmy gotowi ofiarować swoje cierpienie. Najlepszym lekarstwem na ulgę w cierpieniu fizycznym jest posługa lekarza, a w cierpieniu duchowym – skorzystanie z sakramentu pokuty i pojednania. W trudnych momentach naszego życia warto spojrzeć na krzyż Chrystusa i pomyśleć jak On musiał cierpieć na Golgocie wtedy, gdy umierał za nasze grzechy na krzyżu.

Nasze codzienne cierpienia mają sens tylko wtedy, gdy są ofiarowywane za drugiego człowieka, który być może potrzebuje naszego wsparcia. Wielka troska o osoby chore spoczywa na każdym z nas niezależnie od stanu i zawodu.

Pamiętajmy w Dniu Chorego o modlitwie za ludzi chorych, chciejmy ludziom chorym ofiarować swój czas, okazać swoją życzliwość, przytulić ich do siebie, podać pomocną dłoń. Być może oni potrzebują tak mało i czekają na nasz uśmiech, pomoc w zakupach.

Niech Chrystus, który umarł w mękach na krzyżu będzie przykładem wytrwałości i poświęcenia dla drugiego człowieka, zwłaszcza cierpiącego i potrzebującego naszej pomocy i wsparcia w przeżywaniu tajemnicy cierpienia.

W naszej Bazylice, 11 lutego, w poniedziałek, o godz. 8.00 i 12.00 będą sprawowane msze św. z udziałem chorych, podczas których udzielimy sakramentu chorych. Zwracamy się z serdeczną prośbą, by tego dnia pomóc ludziom starszym i chorym w dotarciu do kościoła.

 

Close Open