Witamy na stronie Bazyliki Najświętszego Serca Jezusowego w Augustowie

Spowiedź wielkanocna

Jeżeli nie doświadczymy głębi zła naszego grzechu, spowiedź pozostanie zewnętrzną praktyką, która niczego nie wniesie w nasze życie duchowe.

Co jest ważne w przygotowaniu do spowiedzi? Po pierwsze - całkowita szczerość, prosta, dziecięca otwartość. W sakramencie pojednania stajemy przed Bogiem bezbronni, bez masek, jak małe dziecko, które samo oskarża się przed matką czy ojcem. Nie możemy przed Ojcem niebieskim niczego ukrywać. Ważne jest otwarcie przed Nim wszystkich zakamarków naszego serca. Znakiem tej szczerości wobec Boga jest właśnie pełna szczerość przed spowiednikiem. Otwartość ta dotyczy jednak przede wszystkim istotnych motywów oraz okoliczności grzechu, a nie mało ważnych szczegółów. Spowiedź winna być szczera, ale jednocześnie dyskretna. To nie prawda, że istotą szczerości w czasie spowiedzi jest przytaczanie zawstydzających szczegółów. Jan Paweł II pisał, że spowiednik nie powinien interesować się tym, co nie jest konieczne do poprawnej oceny grzechu penitenta.

         Po drugie - w przygotowaniu do spowiedzi musimy dotknąć zła - nieprawości naszego serca. Winno nas ono zawstydzać. Właśnie dlatego autentyczna spowiedź jest i pozostanie doświadczeniem trudnym, bolesnym. Musimy sobie uświadomić, że istotą grzechu jest samowolne przywłaszczanie sobie tego, co należy do Boga i czego On sam pragnie nam udzielać w swojej nieskończonej hojności. 

Wykluczenie i samotność to zasadnicze źródła cierpienia. Aby wyznać i wyrzec się grzechu, trzeba dotknąć cierpienia, które jest jego owocem.

         Nie powinniśmy dążyć do tego, by spowiedź była przeżyciem łatwym, lekkim. Kiedy boimy się spojrzeć na własne zło, winniśmy prosić pokornie Jezusa, by On sam odsłonił przed nami nieprawość naszego grzechu. Jeżeli nie doświadczymy głębi zła naszego grzechu, spowiedź pozostanie zewnętrzną praktyką, która niczego nie wniesie w nasze życie duchowe.

         Zawstydzenie i ból z powodu grzechów mają obudzić w nas odczucie bezradności, z którego zrodzi się najważniejsze doświadczenie: pragnienie powierzenia naszej grzesznej przeszłości w ręce dobrego i miłosiernego Ojca. Skoro sam nic nie mogę poradzić z moim grzechem, zostaje mi tylko jedno: oddać go w ręce Pana, który ze mną i moim grzechem może zrobić wszystko. Spowiedź wymaga więc pełnej akceptacji zła grzechu, ale w kontekście miłosierdzia Bożego. Bóg może odpuścić nam tylko te grzechy, które Mu oddamy. Zadręczanie się własnymi grzechami jest wyrazem nieakceptacji siebie oraz zwątpienia w miłosierdzie Boga. "Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, mamy ufność wobec Boga, i o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego" (1 J 3, 21-22).

MODLITWA, POST, JAŁMUŻNA…

W czasie Wielkiego Postu Kościół mówi nam o potrójnej drodze, jakimi są MODLITWA, JAŁMUŻNA I POST. Można powiedzieć, że modlitwa jest naszym odniesieniem się do Boga, jałmużna do człowieka, a post do siebie. Te praktyki dają nam moc w zwyciężaniu pokus szatańskich. Przyjrzyjmy się więc tej potrójnej drodze.    

MODLITWA to pierwsze i główne zadanie na czas Wielkiego Postu. Ewangelia środy popielcowej podpowiada, by modlić się dyskretnie, wewnętrznie, a więc bardzo osobiście. Oprócz modlitwy wspólnotowej szukajmy więc kontaktu z Bogiem w indywidualnej z Nim rozmowie, a także w sakramencie spowiedzi. Częściej przyjmujmy Chrystusa w Komunii św. Może wysilmy się na udział w Mszy św. w tygodniu poza niedzielą. Otwórzmy Pismo św. albo inną dobrą katolicką lekturę. Pomóc mają nam w modlitwie nabożeństwa, takie jak Droga Krzyżowa czy Gorzkie Żale, podczas których rozważamy Mękę Jezusa. Możemy też na nich dostąpić odpustu zupełnego. Podczas Gorzkich Żali wsłuchujemy się w kazania pasyjne. Zachęcam też, by nasza osobista modlitwa łączyła się w tym czasie z rozważaniem Męki Jezusa.  W czasie Wielkiego Postu przeżywamy również kilkudniowe rekolekcje.  „Nie bójcie się tracić czasu dla Boga!” – wołał św. Jan Paweł II. Nie ma prawdziwego nawrócenia i pokuty bez sakramentalnej spowiedzi.  Może niektórzy powinni pomyśleć nad odprawieniem spowiedzi generalnej? Zadbajmy też o naszych chorych, którzy nie wychodzą już z domu, by mogli przyjąć Komunię św. wielkanocną.

JAŁMUŻNA to drugi element potrójnej drogi. Bóg w czasie Wielkiego Postu wzywa nas do jałmużny, a więc do bezinteresownego daru. Ma ona być dyskretna, delikatna, pełna troski o dobro i życie bliźniego. Ma być czynem sprawiedliwości. O jałmużnie poucza nas Bóg m.in.. przez starotestamentalną Księgę Tobiasza słowami: „Jałmużna jest wspaniałym darem dla tych, którzy ją dają przed obliczem Najwyższego” , a w innym miejscu mówi ta Księga: „Jałmużna uwalnia od śmierci i oczyszcza z każdego grzechu. Ci, którzy dają jałmużnę nasyceni będą życiem”. Jest to więc forma pokuty. Prawdziwy wymiar jałmużny jest widoczny, kiedy np. odłożone pieniądze (w wyniku postu) przekażemy dla ubogich.

POST to trzeci element potrójnej drogi.  W szeroko pojętym poście nie chodzi tylko o umartwienie zmysłu smaku. Chodzi o wyrzeczenie się czegoś dla Boga, by bardziej się Mu podobać, by hartować ducha, wzmacniać wolę. Chodzi o świadomą rezygnację z przyjemności. W prefacji na Wielki Post czytamy: „Wszechmogący, wieczny Boże, Ty przez post ciała uśmierzasz wady, podnosisz ducha, udzielasz cnoty i nagrody, przez Chrystusa Pana naszego”. Każdy piątek jest w sumie taką sposobnością, kiedy wg przykazania kościelnego wstrzymujemy się od pokarmów mięsnych, a także środa popielcowa i Wielki Piątek – dni postu ścisłego. Ponadto jakże wielu z nas przydałby się post od alkoholu, gazet, radia, telewizji, komputera, Internetu, telefonu komórkowego… Jak taki post ułatwiłby walkę z grzechem! Ponadto trzeba podkreślić, że post jest pomocny w walce o zdrowie organizmu.

Święci mówili, że czas Wielkiego Postu jest to najbardziej płodny duchowo okres roku liturgicznego. Wymaga więc od nas ogromnego duchowego zaangażowania. Od tego okresu zależy to, jak przeżyjemy czas największych świąt naszej wiary – Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pana Jezusa.

 

Światowy Dzień Chorych

Każdego roku 11 lutego w Kościele powszechnym obchodzony jest Światowy Dzień Chorego, ustanowiony przez papieża św. Jana Pawła II 13 maja 1992 r., w 75. rocznicę objawień fatimskich. W tym szczególnym dniu Kościół nie tylko na świecie, ale i w Polsce, w poszczególnych diecezjach, parafiach, organizuje spotkania z chorymi, którzy często gromadzą się na wspólnej Eucharystii połączonej z sakramentem namaszczenia chorych.

Wszyscy wierni jesteśmy zobowiązani do troski o ludzi chorych, niesienia im pomocy, wsparcia, w ich trudnych momentach życia. Pamiętajmy, że chorzy są skarbem Kościoła pielgrzymującego tu na ziemi. W tym dniu patrząc na krzyż Jezusa, poprzez drobne wyrzeczenia i pomoc ludziom cierpiącym utożsamiamy się razem z nimi, niosąc im pomoc i wsparcie, bierzemy udział w wielkiej tajemnicy ich krzyża, który oni dźwigają razem z Chrystusem.

Świadkiem cierpienia dla nas był nasz papież św. Jan Paweł II, który w liście o chrześcijańskim sensie cierpienia „Salvifici doloris” wskazywał, że cierpienie jest po to, aby pobudzało miłość, rodziło uczynki miłosierne wobec bliźniego i budowało cywilizację miłości. Czasami warto jest pomyśleć, komu lub za co jesteśmy gotowi ofiarować swoje cierpienie. Najlepszym lekarstwem na ulgę w cierpieniu fizycznym jest posługa lekarza, a w cierpieniu duchowym – skorzystanie z sakramentu pokuty i pojednania. W trudnych momentach naszego życia warto spojrzeć na krzyż Chrystusa i pomyśleć jak On musiał cierpieć na Golgocie wtedy, gdy umierał za nasze grzechy na krzyżu.

Nasze codzienne cierpienia mają sens tylko wtedy, gdy są ofiarowywane za drugiego człowieka, który być może potrzebuje naszego wsparcia. Wielka troska o osoby chore spoczywa na każdym z nas niezależnie od stanu i zawodu.

Pamiętajmy w Dniu Chorego o modlitwie za ludzi chorych, chciejmy ludziom chorym ofiarować swój czas, okazać swoją życzliwość, przytulić ich do siebie, podać pomocną dłoń. Być może oni potrzebują tak mało i czekają na nasz uśmiech, pomoc w zakupach.

Niech Chrystus, który umarł w mękach na krzyżu będzie przykładem wytrwałości i poświęcenia dla drugiego człowieka, zwłaszcza cierpiącego i potrzebującego naszej pomocy i wsparcia w przeżywaniu tajemnicy cierpienia.

W naszej Bazylice, 11 lutego, w poniedziałek, o godz. 8.00 i 12.00 będą sprawowane msze św. z udziałem chorych, podczas których udzielimy sakramentu chorych. Zwracamy się z serdeczną prośbą, by tego dnia pomóc ludziom starszym i chorym w dotarciu do kościoła.

 

Chleb i sól św. Agaty od ognia ustrzeże chaty

W wielu kościołach (tak jak u nas), 5 lutego, we wspomnienie św. Agaty święci się sól, chleb i wodę. Za wstawiennictwem Świętej mają one chronić nas i nasze domostwa, mieszkania od niebezpieczeństw pożaru i od innych przeciwności.  Poświęcony chleb matki ofiarują dzieciom, gdy te opuszczają dom rodzinny wyjeżdżając do szkoły lub na emigrację. Zdarza się, że kierowcy poświęcony chleb umieszczają w swoich samochodach.

Dlaczego poświęca się sól? Tłumaczy to piękna legenda związana ze św. Agatą. Przed przeszło trzystu laty w krakowskich składach niedaleko Bramy Grodzkiej wybuchł groźny pożar, miasto uratowała od zagłady pewna stara żebraczka, rzucając w płomienie sól św. Agaty, co sprawiło, że ogień zgasł. Chciała by rajcowie miejscy ufundowali kościół ku czci tej, której zawdzięczali ocalenia miasta. Rajcy zobowiązali się do wybudowania świątyni, jednak nie dotrzymali słowa.

W pożarze z 1655 – spłonęły doszczętnie przedmieścia wawelskiego grodu, podpalone przez szwedzkiego najeźdźcę – dopatrywano się kary za niedotrzymanie obietnicy. Kościoła pod wezwaniem św. Agaty nie ma w Krakowie do dzisiaj.

 „Błogosławiony 5. lutego chleb chronić ma nas przed ogniem. Jest także zabierany w podróż, aby ułatwić rozłąkę, ponieważ tęsknota za domem, niczym ogień, pali serca i św. Agata ma pomóc ten ogień ugasić” – wyjaśnia ks. dr Joachim Kobienia, liturgista i sekretarz biskupa opolskiego.

Dlaczego błogosławimy chleb we wspomnienie św. Agaty?

– Kościół oprócz sakramentów ma także wielkie bogactwo sakramentaliów.   Są to takie szczególne znaki, które mają nas przybliżyć do Boga. Jednym ze zwyczajów jest błogosławienie chleba ku czci św. Agaty. Jest ona Patronką, która chroni od pożarów i niebezpieczeństwa ognia. Doświadczyli tego mieszkańcy Sycylii, gdy rok po jej śmierci wulkan Etna groził zniszczeniem całej Katanii. Jedni mówią, że to welon, który nosiła święta powstrzymał lawę i zmienił jej kierunek, inni, że tablica marmurowa, która była na jej grobie.

Św. Agata jest także orędowniczką zawodów, które mają do czynienia z ogniem, m.in. piekarzy. Stąd właśnie chleb św. Agaty. Mówimy, że ktoś jest dobry jak chleb. Imię Agata z greckiego dosłownie znaczy „dobra”. Chleb jest pięknym symbolem jej poświęcenia. Jezus nieprzypadkowo podczas Ostatniej Wieczerzy wybrał właśnie chleb jako znak, pod którym chciał pozostać pośród nas…

Zapraszamy w dzień św. Agaty do modlitwy. Warto przynieść chleb do poświęcenia…

Odnowienie przysięgi małżeńskiej

Małżeństwo – instytucja, na której opiera się cywilizacja – zdaje się być obecnie w poważnym kryzysie. I co gorsza – kryzys w tej sferze społecznej może mieć poważniejsze skutki niż wszystkie kryzysy gospodarcze razem wzięte. To przecież dobre małżeństwa są „inkubatorami” dobrych rodzin i – w perspektywie – dobrych, prawidłowo ukształtowanych społecznie obywateli. Skutki źle funkcjonujących małżeństw i rodzin często są odczuwalne w przyszłych pokoleniach, bo generują kolejne źle funkcjonujące małżeństwa i rodziny. Dla ludzi wierzących małżeństwo to nie tylko „instytucja” w sensie społecznym, ale coś niezmiernie wyjątkowego – jest to związek sakramentalny, w którym dwoje ludzi – kobieta i mężczyzna stają się nierozerwalnie „jednym ciałem”. Sakrament małżeństwa, mimo, że „ostatni” na liście sakramentów, w rzeczywistości jest sakramentem źródłowym. Bez małżeństwa inne sakramenty mogą okazać się niepotrzebne – bo nie będzie komu udzielać chrztów, komunii św., spowiedzi, bierzmowania czy kapłaństwa. Trzeba więc mocno podkreślać dziś rolę i wartość małżeństwa i rodziny. Jedną z wielu form wsparcia jest odnowienie sakramentu małżeństwa. Dla jubilatów to okazja do odnowienia serc, a dla uczestników ceremonii budujące i czytelne świadectwo.                                                                                                    

  O ceremonii odnowienia przysięgi małżeńskiej niesłusznie krąży opinia, że jest to kolejny, sztucznie przejęty z Zachodu trend. Otóż nic bardziej mylnego. Odnawianie przysięgi małżeńskiej jest tradycją, choć jeszcze mało popularną, to od dawna zakorzenioną w naszej kulturze. Sposobów na odnowienie przysięgi małżeńskiej jest wiele. Ale tak, jak w przypadku „pierwszego” ślubu, warto się do tej uroczystości choć trochę przygotować. Po pierwsze przygotowanie uroczystości, w czasie której małżonkowie  odnawiają składane sobie przed laty obietnice jest okazją, aby spędzić więcej czasu, którego na co dzień nie mogą sobie poświęcić  ze względu na inne obowiązki. Poza tym nie od dziś wiadomo, że wspólne zadania, przygotowania, zajęcia, potrafią bardzo zbliżyć do siebie dwie osoby. Dodatkowo ceremonia odnowienia przysięgi małżeńskiej jest także sposobem na ponowne rozbudzenie w sobie lekko zapomnianych uczuć, walkę z rutyną dnia codziennego, przywołanie najszczęśliwszych wspomnień. Ważne jest również to, że po wielu latach małżonkowie  mogą utwierdzić się nawzajem w swoich uczuciach, wyznać miłość w towarzystwie innych osób. A co czyni ten moment bardziej wyjątkowy to fakt, że teraz wśród świadków są również dzieci i wnuki. Dla wielu par odnowienie przysięgi małżeńskiej jest symbolicznym momentem zażegnania poważnego kryzysu w związku, nowym, drugim początkiem wspólnego życia.

W naszej wspólnocie parafialnej w tym roku, w każdą ostatnią niedzielę miesiąca, na mszy św. o godz. 12.00, będzie możliwość odnowienia sakramentu małżeństwa dla tych, którzy zawarli małżeństwo w tym właśnie miesiącu..

ZAPRASZAMY

Close Open